Opublikowano Dodaj komentarz

Jak nie popełnić największego błędu w nauce języka obcego

W tym artykule podzielę się z Tobą wiedzą, która może kilkukrotnie przyspieszyć Twoja naukę języka dzięki czemu w efekcie znacznie szybciej dojdziesz do płynności. Podzielę się z Tobą błędem, przez który straciłem bardzo dużo swojej najcenniejszej waluty, czyli czasu.

Co to za błąd? Kiedyś, jak uczyłem się języka, myślałem: zapamiętam jeszcze trochę słówek, powypełniam jeszcze trochę luk w ćwiczeniach i zacznę mówić. Ale jeszcze nie dzisiaj, jeszcze za wcześnie, jeszcze nie jestem w stanie mówić poprawnie, narobię tylko błędów. Zacznę mówić, jak tylko nauczę się języka. To był właśnie mój największy BŁĄD w nauce języka.

(Ten artykuł dostępny jest też w formie wideo, którą możesz obejrzeć tutaj):

Jak wielki to był błąd w nauce języka i jak bardzo opóźniał moje dojście do płynności zrozumiałem dopiero, jak niemal 10 lat temu zamieszkałem na Majorce. Poleciałem tam bez żadnej znajomości hiszpańskiego. W ciągu pierwszych dni, idąc przez stolicę Majorki, zauważyłem na wystawie jednego sklepu coś, co jako dziecko zawsze chciałem mieć – drzewko pomarańczowe. Postanowiłem wykorzystać bardzo ubogi zasób słownictwa i konstrukcji, które poznałem w ciągu pierwszych dni na wyspie, po to, żeby zapytać ile to drzewo kosztuje. Złożyłem więc na poczekaniu w głowie zdanie: „chcę kupić pomarańczę”. W razie czego – pomyślałem – pomacham rękami, pokażę palcem… jakoś się dogadam. Wchodzę więc do sklepu, podchodzę do sprzedawcy i….

No właśnie, wszystko mi się pomieszało – zamiast „comprar” (kupić), powiedziałem „comer” (zjeść), zamiast „una naranja” (pomarańcza), powiedziałem „una manzana” (jabłko). W skrócie: zamiast „chcę kupić pomarańczę”, powiedziałem „chcę zjeść jabłko”.

Mógłbyś powiedzieć, że to był błąd. W małej skali może, w nieco większej, to był sukces. Po pierwsze zacząłem wtedy używać języka, żeby dogadać się z ludźmi, mimo, że jeszcze go nie znałem zbyt dobrze. Po drugie zrozumiałem odpowiedź sprzedawcy, który wskazał mi palcem na sklep z owocami, który był naprzeciwko. A po trzecie zrozumiałem błąd i mogłem się poprawić. Było coś jeszcze:

Uświadomiłem sobie, że wcale nie trzeba znać dobrze języka, żeby zacząć mówić, że minimum jest wystarczające, żeby zacząć, a w momencie jak zaczniesz, wejdziesz na autostradę do biegłości. Tamtego lata miałem mieć jeszcze trochę takich sytuacji – robiłem błędy, próbowałem, uczyłem się w praktyce bardziej niż w teorii. Efekty? Przenieśmy się o kilka miesięcy w przód.

Jestem w letniej rezydencji Porsche na polach golfowych w Alcanadzie. Hiszpanie pytają mnie, jak nauczyłem się tak szybko ich języka. W tamtych czasach nie mówiłem jeszcze perfekcyjnie, mówiłem jednak dość poprawnie i coraz lepiej. Nie miałem jeszcze bardzo bogatego słownictwa – to rozwinąłem sobie później. Jednak…

Ważniejsze od liczby słów, jest umiejętność ich używania w mowie. Cała masa osób zakuwa słówka przez lata i wciąż nie mówi, Też to kiedyś robiłem. Może wtedy na Majorce nie znałem jeszcze wielu tysięcy słów, jak dzisiaj, nie znałem tez bardzo skomplikowanych konstrukcji. Znałem jednak wystarczająco dużo, żeby zacząć nauczać Hiszpanów angielskiego, żeby  poradzić sobie w rozmowie w pracy, w barze, w hotelu, w urzędzie, podczas zwiedzania, żeby poprosić o pomoc, w razie konieczności, czy podczas przyjacielskiej pogawędki ze znajomymi z Hiszpanii.

Wbrew temu, co może sobie pomyśleć część osób, tak szybkie postępy nie były spowodowane tym, że „mieszkałem za granicą”. Wykorzystując dokładnie te same zasady, jakie poznałem na Majorce, nauczyłem się jeszcze kilku języków, mieszkając jednak już w Polsce. Wyjeżdżałem dopiero jak nauczyłem się mówić w danym języku. Wyjazd ze znajomością języka nabiera nowego wymiaru. A żeby nauczyć się mówić – najlepiej zacząć mówić. Dzisiaj, jak zaczynam naukę nowego języka mówię od pierwszego dnia nauki. A w rezultacie:

  • poznaję przydatne słowa, które są mi rzeczywiście potrzebne, do tego, żeby się wypowiedzieć.
  • konstrukcje gramatyczne stają się w pełni zrozumiałe, ponieważ przestają być teorią naszpikowaną niezrozumiałym słownictwem. Stają się po prostu powtarzalnymi strukturami, pozwalającymi wyrazić określone myśli – np. że coś dopiero zrobię jutro, albo zrobiłem wczoraj.
  • zyskuję potężną motywację, ponieważ zamiast czytać o języku, poznawać teorię, przechodzę od razu do praktyki – mówię i to z każdym dniem coraz więcej, i mówię o rzeczach, które dotyczą bezpośrednio mnie i które mnie interesują.

W ten sposób – czyli poprzez praktykę – wchodzę na autostradę do płynności w języku obcym. I dokładnie w ten sam sposób rownież Ty możesz już w ciągu miesięcy zacząć się dogadywać w języku obcym. A to, że będziesz popełniał błędy, jeśli będziesz mówił tak szybko? To jest pewne – za każdym razem, jak uczę się nowego języka popełniam ich bardzo dużo. Bo wiem, że to, że je robię pozwala mi uczyć się znacznie szybciej. Dobrze wykorzystany błąd jest najlepszym nauczycielem. Na koniec dwa cytaty:

„Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi.”
Napoléon Bonaparte

„Człowiek, który wiele osiąga popełnia wiele błędów, ale nigdy nie popełnia największego błędu, jakim jest nie robienie niczego.”

Benjamin Franklin (17 stycznia 1706 – 17 kwietnia 1790)

Prawdziwym błędem w nauce języka, nie jest to, że powiesz coś niepoprawnie. Prawdziwym błędem jest to, że nie powiesz nic, bo obawiasz się, że powiesz coś niepoprawnie. Prawdziwym błędem jest oczekiwanie, że najpierw nauczysz się języka, a dopiero potem zaczniesz w nim mówić. Nie popełnij go i nie trać swojego cennego czasu – zacznij mówić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *